Mykotoksyny w paszach – skąd się biorą i dlaczego są problemem w żywieniu bydła?

Dobra jakość paszy to jeden z fundamentów prawidłowego żywienia bydła. Hodowca może starannie bilansować dawkę pod względem energii, białka, witamin i składników mineralnych, a mimo to obserwować spadek pobrania paszy, pogorszenie kondycji czy niższą wydajność stada. Jednym z czynników, które warto wtedy wziąć pod uwagę, są mykotoksyny.

Problem jest podstępny, ponieważ obecność mykotoksyn nie zawsze można rozpoznać na podstawie wyglądu czy zapachu paszy. Widoczna pleśń oczywiście powinna wzbudzić czujność, jednak brak charakterystycznego nalotu nie daje pewności, że materiał paszowy jest wolny od toksycznych metabolitów grzybów.

Skąd biorą się mykotoksyny, jakie surowce są narażone i dlaczego ich kontrolowanie ma znaczenie szczególnie w żywieniu bydła mlecznego?

Czym są mykotoksyny?

Mykotoksyny to toksyczne związki wytwarzane przez niektóre gatunki grzybów pleśniowych. Do ich powstawania może dochodzić zarówno jeszcze na polu, jak i po zbiorze – podczas transportu, suszenia czy przechowywania surowców.

W praktyce oznacza to, że problem może dotyczyć wielu składników wykorzystywanych w żywieniu zwierząt.

Szczególnej uwagi wymagają między innymi:

  • ziarna zbóż,
  • kukurydza,
  • kiszonka z kukurydzy,
  • sianokiszonki,
  • śruty i produkty uboczne przetwórstwa zbóż,
  • mieszanki paszowe zawierające zanieczyszczone komponenty.

Mykotoksyny mogą powstawać w różnych warunkach, dlatego trudno wskazać jeden moment produkcji paszy, w którym należy ich szukać. Profilaktyka powinna obejmować cały proces – od uprawy i zbioru aż po przechowywanie oraz zadawanie paszy zwierzętom.

Pleśń na polu i pleśń w magazynie

Grzyby odpowiedzialne za powstawanie mykotoksyn można w pewnym uproszczeniu podzielić na te rozwijające się przede wszystkim jeszcze przed zbiorem oraz te, które wykorzystują nieprawidłowe warunki magazynowania.

Duże znaczenie mają grzyby z rodzaju Fusarium. Mogą rozwijać się na zbożach i kukurydzy już w okresie wegetacji, szczególnie gdy sprzyjają temu warunki pogodowe.

Z kolei niewłaściwe dosuszenie materiału, podwyższona wilgotność, nagrzewanie się paszy czy dostęp tlenu podczas przechowywania tworzą warunki sprzyjające rozwojowi innych pleśni.

Dlatego mykotoksyny nie są wyłącznie problemem „zepsutej paszy”. Zanieczyszczenie może rozpocząć się znacznie wcześniej.

Pogoda ma duże znaczenie

Ryzyko występowania mykotoksyn nie jest identyczne w każdym sezonie.

Temperatura i wilgotność mają duży wpływ na rozwój grzybów. Długotrwałe opady, okresy wysokiej wilgotności, uszkodzenia roślin czy trudne warunki podczas zbioru mogą zwiększać ryzyko pogorszenia jakości surowca.

Nie oznacza to jednak, że suche lato całkowicie eliminuje problem. Różne gatunki grzybów preferują różne warunki, dlatego struktura występujących mykotoksyn może zmieniać się z sezonu na sezon.

Po trudnym roku pogodowym szczególnie warto zwrócić uwagę na jakość własnych zbóż i kiszonek.

Najczęściej wymieniane mykotoksyny w paszach

Mykotoksyny nie są jedną substancją. To szeroka grupa związków o różnych właściwościach.

W kontekście żywienia zwierząt najczęściej mówi się między innymi o:

deoksyniwalenolu (DON) – jednej z toksyn związanych z grzybami Fusarium,

zearalenonie (ZEA) – związku wykazującym aktywność estrogenową,

fumonizynach – występujących szczególnie w kukurydzy,

aflatoksynach – toksynach wytwarzanych głównie przez określone gatunki Aspergillus,

ochratoksynie A oraz toksynach T-2 i HT-2.

W jednej partii paszy może występować więcej niż jedna mykotoksyna. Z tego powodu ocena ryzyka nie zawsze sprowadza się do poszukiwania pojedynczego związku.

Dlaczego bydło jest narażone mimo działania żwacza?

Przeżuwacze mają pewną przewagę nad zwierzętami monogastrycznymi – mikroorganizmy bytujące w żwaczu mogą przekształcać część mykotoksyn w związki o mniejszej aktywności biologicznej.

Nie oznacza to jednak pełnej ochrony.

Skuteczność takiego mechanizmu zależy między innymi od rodzaju toksyny, poziomu zanieczyszczenia paszy, kondycji żwacza i całego zwierzęcia.

Problem może być szczególnie istotny u krów o wysokiej wydajności, których organizm znajduje się pod dużym obciążeniem metabolicznym. Przy znacznym lub długotrwałym narażeniu naturalne mechanizmy ochronne mogą okazać się niewystarczające.

Jak mykotoksyny mogą wpływać na stado?

Objawy związane z obecnością mykotoksyn często nie są charakterystyczne.

Hodowca nie zawsze zobaczy nagłe zatrucie. Znacznie częściej problem może mieć charakter przewlekły i nakładać się na inne czynniki żywieniowe, środowiskowe czy zdrowotne.

W zależności od rodzaju i ilości toksyn uwagę mogą zwrócić między innymi:

  • słabsze pobranie paszy,
  • pogorszenie wykorzystania dawki pokarmowej,
  • obniżenie wydajności,
  • problemy z utrzymaniem prawidłowej kondycji,
  • zaburzenia ze strony przewodu pokarmowego,
  • pogorszenie odporności,
  • problemy związane z rozrodem.

Żaden z tych sygnałów sam w sobie nie potwierdza obecności mykotoksyn. Podobne objawy może powodować wiele innych problemów, dlatego warto analizować całość dawki, warunki utrzymania i stan zdrowia stada.

Mykotoksyny a produkcja mleka

W stadach mlecznych szczególnie szybko zauważalny może być spadek produkcji lub pogorszenie pobrania suchej masy.

Krowa o wysokiej wydajności potrzebuje dużej ilości dobrze zbilansowanej paszy. Jeśli zaczyna jej pobierać mniej, łatwo o pogorszenie bilansu energetycznego.

Jednocześnie niektóre mykotoksyny mają dodatkowe znaczenie z punktu widzenia bezpieczeństwa żywności.

Przykładem jest aflatoksyna B1. Po pobraniu z zanieczyszczoną paszą może być metabolizowana w organizmie zwierzęcia do aflatoksyny M1, która może pojawić się w mleku.

To jeden z powodów, dla których kontrola jakości komponentów paszowych jest ważna nie tylko dla zdrowia stada, ale również dla jakości produkowanego mleka.

Czy spleśniałą paszę wystarczy odrzucić?

Widoczne ogniska pleśni zdecydowanie powinny zwrócić uwagę hodowcy, ale sytuacja nie jest tak prosta, jak wycięcie jednego fragmentu materiału.

Mykotoksyny mogą znajdować się również poza obszarem, na którym pleśń jest dobrze widoczna.

Co więcej, sam grzyb i wytwarzana przez niego toksyna to dwie różne kwestie. Nawet jeżeli rozwój pleśni zostanie zahamowany, wcześniej powstałe mykotoksyny mogą nadal znajdować się w materiale.

Dlatego podejrzanej paszy nie powinno się oceniać wyłącznie wzrokowo.

Kiszonka również wymaga kontroli

W produkcji kiszonek ogromne znaczenie ma ograniczenie dostępu tlenu i szybkie stworzenie warunków sprzyjających prawidłowej fermentacji.

Problemy mogą pojawić się już przy zbiorze, ale również później, podczas składowania oraz wybierania materiału z silosu.

Warto zwracać uwagę na:

  • właściwy termin zbioru,
  • odpowiednią suchą masę materiału,
  • dobre rozdrobnienie,
  • staranne ubicie,
  • szczelne przykrycie pryzmy lub silosu,
  • ograniczenie uszkodzeń folii,
  • właściwe tempo wybierania kiszonki,
  • ograniczanie wtórnego zagrzewania się paszy.

Stabilna kiszonka to nie tylko kwestia smakowitości. Dobra technologia przygotowania i przechowywania materiału pomaga ograniczać warunki sprzyjające rozwojowi niepożądanych mikroorganizmów.

Dlaczego zagrzewanie się paszy jest niekorzystne?

Jeżeli TMR lub kiszonka zaczynają wyraźnie się nagrzewać, jest to sygnał aktywności mikroorganizmów.

Taka pasza może szybciej tracić wartość żywieniową i stawać się mniej chętnie pobierana przez zwierzęta.

Wysoka temperatura i obecność tlenu mogą również sprzyjać rozwojowi niektórych grzybów.

Dlatego warto zwracać uwagę nie tylko na jakość paszy bezpośrednio po otwarciu silosu, ale także na jej stabilność w żłobie.

Badanie paszy daje więcej informacji niż sam wygląd

Jeśli istnieje podejrzenie problemu z mykotoksynami, najbardziej miarodajnym krokiem jest analiza próbki paszy.

Kluczowe jest jednak prawidłowe pobranie materiału.

Mykotoksyny mogą być rozmieszczone nierównomiernie. Pobranie niewielkiej garści z jednego miejsca może więc dać wynik, który nie reprezentuje całej partii.

Próbka zbiorcza powinna uwzględniać materiał pobrany z kilku miejsc zgodnie z zasadami właściwymi dla danego rodzaju paszy.

Badanie może pomóc określić, czy problem rzeczywiście dotyczy mykotoksyn i jakie związki występują w materiale.

Profilaktyka zaczyna się dużo wcześniej niż przy korycie

Najlepszą strategią jest ograniczanie ryzyka na każdym etapie produkcji.

Znaczenie mają między innymi:

  • zdrowotność roślin,
  • właściwy termin zbioru,
  • ograniczanie uszkodzeń ziarna,
  • prawidłowe suszenie,
  • kontrola wilgotności,
  • czyste magazyny,
  • odpowiednia wentylacja,
  • ochrona materiału przed wodą,
  • prawidłowe przygotowanie kiszonek,
  • regularna kontrola zapasów pasz.

Nie da się całkowicie wyeliminować ryzyka wystąpienia mykotoksyn, ale właściwe zarządzanie znacząco ogranicza warunki sprzyjające ich powstawaniu.

Preparaty stosowane przy zagrożeniu mykotoksynami

Jednym z elementów strategii żywieniowej mogą być odpowiednie dodatki paszowe. Ich zadaniem może być ograniczenie dostępności określonych mykotoksyn w przewodzie pokarmowym lub zmniejszenie skutków ich obecności w dawce.

Wybierając preparaty na mykotoksyny, warto zwrócić uwagę przede wszystkim na skład, deklarowany mechanizm działania, przeznaczenie oraz zalecany sposób stosowania.

Nie należy traktować takiego preparatu jako zamiennika dobrej jakości paszy. Najlepsze efekty daje połączenie profilaktyki, kontroli surowców, prawidłowego przechowywania i właściwego żywienia.

MYCOMIX – bentonit i składniki ścian drożdży

Przykładem produktu przeznaczonego do stosowania w sytuacji zagrożenia mykotoksynami jest MYCOMIX – preparat na mykotoksyny w paszy.

Preparat jest mieszanką paszową uzupełniającą przeznaczoną między innymi dla bydła. Jego głównym składnikiem technologicznym jest bentonit – glinokrzemian o właściwościach adsorpcyjnych. W składzie znajdują się również ściany komórek drożdży Saccharomyces cerevisiae, będące źródłem między innymi MOS i β-glukanów.

Zadaniem takiego rozwiązania jest wiązanie określonych niepożądanych związków w przewodzie pokarmowym i ograniczanie ich dostępności dla organizmu zwierzęcia.

Sposób oraz poziom stosowania dodatku należy zawsze dopasować do zaleceń producenta i sytuacji w gospodarstwie.

Sam preparat nie rozwiązuje przyczyny problemu

Jeżeli w gospodarstwie regularnie pojawia się pasza o obniżonej jakości, samo wprowadzenie dodatku nie powinno kończyć działań.

Trzeba znaleźć przyczynę.

Może nią być:

  • zbyt wilgotne ziarno trafiające do magazynu,
  • nieszczelny dach,
  • kondensacja wilgoci,
  • nieprawidłowo zabezpieczona pryzma,
  • zbyt słabe ubicie kiszonki,
  • wolne wybieranie materiału,
  • pozostawianie TMR przez długi czas w wysokiej temperaturze,
  • duży udział zanieczyszczonego komponentu w dawce.

Usunięcie źródła problemu jest zawsze ważniejsze niż próba łagodzenia jego konsekwencji.

Kiedy szczególnie zwrócić uwagę na mykotoksyny?

Wzmożoną czujność warto zachować po sezonach o trudnym przebiegu pogody, przy widocznym pogorszeniu jakości zbóż lub kiszonek oraz wtedy, gdy w stadzie pojawiają się niespecyficzne problemy, których nie udało się wyjaśnić innymi przyczynami.

Warto również regularnie kontrolować zapasy pasz, zamiast reagować dopiero po znacznym spadku pobrania czy wydajności.

Wczesne zauważenie zagrzewania, zawilgocenia albo zmian zapachu daje możliwość działania, zanim problem obejmie większą partię materiału.

Jakość paszy trzeba traktować jako całość

Mykotoksyny są jednym z wielu elementów wpływających na efektywność żywienia bydła. Nie każda słabsza produkcja mleka czy gorsze pobranie TMR oznacza zatrucie toksynami grzybowymi.

Nie powinno się jednak tego ryzyka ignorować.

W nowoczesnym gospodarstwie kontrola jakości pasz powinna obejmować nie tylko białko, energię czy suchą masę, ale również sposób zbioru, przechowywania i ewentualne zanieczyszczenia.

Szczególnie przy żywieniu krów wysokowydajnych nawet pozornie niewielkie problemy z jakością dawki mogą przekładać się na wyniki całego stada.

Dlatego warto działać na kilku poziomach: dobrze przygotowywać pasze, ograniczać ich kontakt z wilgocią i tlenem, kontrolować surowce, wykonywać badania w sytuacjach podejrzanych oraz właściwie dobierać dodatki paszowe.

W ofercie ATL-AGRO dostępne są zarówno komponenty i mieszanki wykorzystywane w żywieniu bydła, jak i rozwiązania przeznaczone do stosowania przy zagrożeniu występowaniem mykotoksyn. Najważniejsza pozostaje jednak konsekwentna profilaktyka – ponieważ zdecydowanie łatwiej chronić jakość paszy od momentu zbioru niż później próbować naprawić skutki jej niewłaściwego przechowywania.

psieproblemy Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *